Pawełek mówi

Pawełek - skwer Pawełka

Maj 2012

Wróciliśmy z pracy, odebraliśmy dzieci od dziadków, wracamy do domu, towarzyszy nam wielgachny księżyc (pełnia, największa w tym roku podobno). Wysiadamy z samochodu, wyjmujemy foto-graty z bagażnika, a więc tata zakłada szybko najdłuższe szkło, żeby sfotografować księżyc. Pawełek zauważa:
- Tata, ja też chcę sfotografować księżyca!
- Dobrze, chodź.
- Tata, ale gdzie jest mój mały aparacik?
- Zostawiłeś w pokoju na kominku. (Pawełek biegnie do domu) Ale poczekaj, twój aparacik jest za mały, zrób moim!
- Ale nie, ja chcę moim aparacikiem!
- No dobrze, leć…
Pawełek wraca z aparacikiem, włącza (ĆWIR ĆWIR*), celuje w księżyc, wciska spust (HAU HAU* + błysk flesza), przełącza aparacik w tryb oglądania zdjęć i dumnie pokazuje mi… zdjęcie księżyca.
Pawełek (lat niecałe 4) + aparacik (kupiony za 50 zł na aukcji i de facto uszkodzony, ale mniejsza) = tandem potrafiący zawstydzić i nauczyć pokory.

* Aparacik Pawełka ma włączony taki „profil”, że jak się go włącza, to jest zdjęcie jakiegoś ptaszka i słychać ćwierkanie, a jak się zrobi zdjęcie, to słychać szczekanie psa.

Efekt:

Księżyc sfotografowany przez Pawełka

Marzec 2012

Pawełek i Ewcia. Jeśli podczas usypiania siedzieć z nimi, to się leją. A jak się wyjdzie, to konwersują. Każde ma swoje łóżeczko, ale w ramach eksperymentu położyliśmy ich razem. Wyszliśmy z pokoju i podsłuchujemy. Śmiechy, gawędy, siostrzano-braterska atmosfera. W końcu Paweł mówi:
- No, Ewciu idziemy spać, dobranoc! – i daje jej buziaka, po czym odwraca się do niej plecami. Przez chwilę jest cicho, ale jednak Ewcia nie wytrzymuje:
- Pawa!
- Tak, w tamtym łóżeczku śpi mama i tata, a my w tym łóżeczku.
- Pawa, a dzie tata je?
- Tata jest na górze i pracuje.
- Pawa, a dzie mama je?
- Mama… hm. Mama pracuje i przyjdzie jak skończymy gadać.

Luty 2012

Idziemy po schodach na dół, do spania, po warsztatach w studio.
- Tata, kupisz mi aparacik? Ale taki mały, i będę robił zdjęcia!
No to mu kupiłem. Więc niebawem zapraszamy także tu:
Pawełek robi zdjęcia

Styczeń 2012

Pawełek nie tylko mówi.
W jednej z sieci marketów były niedawno szalone wyprzedaże. W ramach relaksu zabraliśmy dzieciaki i odwiedziliśmy trzy sklepy. W pierwszym czy drugim sklepie Paweł wrzucił do koszyka szachy elektroniczne (pewnie dlatego, że to było największe pudełko w okolicy). W trzecim sklepie okazało się, że nie da rady wyjść bez świecąco-grająco-wibrującego miecza a la He-Man. W domu okazało się, po co taki egzotyczny zestaw. Paweł układa figury i pionki na szachownicy (oczywiście białe muszą być na białych polach, a czarne na czarnych), a następnie „likwiduje” je płynnym, poziomym cięciem miecza. I tak w kółko.

Grudzień 2011

Pawełek jest konkretny do bólu.
Mama: – Kocham cię, Pawełku!
Pawełek (radośnie): – Tak.

Ewcia drugi dzień w szpitalu, w dzień tata jest z Pawełkiem, a mama z Ewcią, w nocy odwrotnie. Po przyjściu z przedszkola siedzimy sobie i oglądamy bajkę, Pawełek nawija co chwila o tym, co się dzieje na ekranie. Nagle mówi:
- Tata, smutno mi.
I po małej przerwie dalej nawija o bajce.
(Więcej nie udało się z niego wyciągnąć, ale poza tym cały czas nawija o tym, że Ewcia jest w szpitalu, bo jest chora).

Listopad 2011

Pawełek zabrał rodziców w odwiedziny do Mieszka i jego rodziców. Tata Pawełka rozmawia w kuchni z mamą Mieszka, chłopaki z Ewcią gdzieś tam się bawią w innym pokoju. Mieszko przychodzi i mówi:
- Mama, a Pawełek mi zabrał samochodziki!
- To powiedz mu, żeby ci oddał.
- Ale on nie chce.
- To powiedz mu jeszcze raz, żeby się podzielił, a jak nie będzie chciał, to niech się wypcha.
(Mieszko wraca po chwili)
- Mama, on się nie chce wypchać!

Jedną z ulubionych bajek naszych dzieciaków jest oczywiście Kubuś Puchatek, którego oglądają w wersji angielskojęzycznej. Pewnego dnia Pawełek zrobił odkrycie:
- Mama, ja mam w uszku honey, honey!
Innym razem:
- Pawełku, masz w uszku miodek, trzeba wyczyścić.
- I misiu przyjdzie?

- Mamusia jest kochana.
- A tatuś też jest kochany?
- Nie, tatuś jest łobuz.

- Tata robił zdjęcia.
- Tata robił zdjęcia, tak?
- Tak. Mojego.
- Tobie.
- Tak, tobie mojego.

Październik 2011

Mama Monika kończy edycję zdjęć z kolejnego zlecenia, tata Michał stoi obok i parzy przez ramię, a Pawełek na drugim monitorze ogląda bajkę. Wszyscy jemy ciasteczka ze wspólnej miseczki na biurku. Nagle Pawełek łapie miseczkę i mówi:
- Taka, siku, muszę schować ciasteczka.
(Usiłuje sięgnąć na półkę, wysoko, koło trzeciego monitora).
- Czekaj, pomogę ci.
(Tata podsadza Pawełka, Pawełek chowa miseczkę za/pod monitor i wychodząc z pokoju odwraca się i mówi):
- Tata, nie jedz ciasteczek, idź oglądać zdjęcia, a ja idę siku.

Wychodzimy rano do samochodu (do przedszkola), tata otwiera bramę, a Pawełek podziwia piękny wschód słońca (a piękne mamy wschody u nas na wsi, podobnie jak zachody). Nagle mówi, pokazując palcem na horyzont nieopodal słońca:
- Tata, tam statek płynie!
- Chyba pociąg jedzie? (Bo w tym kierunku rzeczywiście jest trasa kolejowa, gdzie chodzimy oglądać pociągi).
- Nie, tata, tam statek płynie.
Patrzę, patrzę… a daleko na horyzoncie rzeczywiście, komin jakiejś fabryki/ciepłowni sterczy i puszcza kłęby dymu, podświetlany wschodzącym słońcem. Znaczy, parowiec.

- (Pawełek z płaczem leci do taty) Tata, uderzyłam się w nóżkę!
- UderzyłEM.
- (płacz urywa się nagle) …???

Męska wyprawa do miasta. Pawełek maszeruje ulicą, w jednej łapce trzyma bułkę, w drugiej soczek. Dochodzimy do przejścia dla pieszych. W tym momencie Pawełek zawsze łapie mnie tatę za rękę, ale tym razem obie zajęte. Konsternacja… i rozwiązanie:
- Tata, trzymaj Pawełka!
(tata musiał trzymać za kurtkę)

Tuż przed wejściem do zegarmistrza Pawełek oddaje tacie bułkę, a tata niechcący naciska mu na bolące miejsce na rączce (miał zdartą skórę). Jak tylko udało się opanować atak płaczu i histerii, weszliśmy do środka. Stoimy, patrzymy na zegarki, czekamy na swoją kolej. Nagle, Pawełek na cały głos:
- Tata, uderzyłeś mnie!

Wrzesień 2011

Rano (0700) oglądamy bajkę. Nagle Pawełek wstaje i mówi:
- Muszę jechać do przedszkola.
I idzie na dół, do kuchni, na śniadanie.

Po przebraniu w szatni odprowadzam Pawełka do drzwi jego sali/grupy. Jeszcze nie zdążyłem nacisnąć klamki, a Pawełek:
-Tata, idź do domu.
I tak zakończyliśmy miesięczny etap przyzwyczajania Pawełka do przedszkola. Albo raczej Pawełek zakończył miesięczny etap przygotowywania nas. Coś na kształt.

Sierpień 2011

Tata wraca z pracy po dwóch dniach nieobecności w domu. Otwiera Żona z Ewcią na rękach, Ewcia od razu rzuca się z radością tatusiowi na szyję. Mama woła Pawełka:
- Pawełku, niespodzianka!
Tata kuca w korytarzu z wyciągniętymi ramionami, Pawełek wychodzi z pokoju na korytarz, nie patrzy tatusiowi w oczy nawet, tylko na ręce, i mówi z rozczarowaniem:
- Gdzie?

Podczas porannego przytulania całej naszej czwórki:
- Co Pawełku, rodzinka?
- Nie, ja Paweł.

lipiec 2011

Zabawa w chowanego. Pawełek i Ania schowali się do szafy. Tomek zaczyna szukać. Chodzi po domu, chodzi i w końcu woła: – Gdzie oni są? W tym momencie Pawełek otwiera szafę, wychyla się i woła:
- Tutaj sią!

wiosna 2011

Pawełek siedzi przy stole w kuchni i je, ja stoję w drzwiach. Wojtek podchodzi do mnie i się o mnie opiera, Pawełek patrzy ze zmarszczonymi brwiami. Wojtek odchodzi, a Pawełek podbiega do mnie i woła za Wojtkiem:
- A to sio! A to mój tata!
(to chyba było pierwsze w miarę pełne zdanie, jakie powiedział)

Twój email nigdy nie jest publikowany ani przekazywany. Wymagane pola są zaznaczone *

*

*

W p i s y
S t r o n y
F a c e b o o k